Małoletni spadkobierca instrumentem do wrogiego przejęcia majątku – cz. I
Rafał Pytlak
partner zarządzający

Cykl: Małoletni spadkobierca

Spółki rodzinne ze swej istoty skupiają często akcjonariuszy lub udziałowców należących do różnych pokoleń. To zróżnicowanie może mieć dobre i złe następstwa. Z jednej strony obecność dzieci czy wnuków w spółce założonej przez seniorów rodu pozwala tym ostatnim na wczesne wprowadzanie swoich potomków do świata biznesu. Z drugiej strony możliwe są sytuacje, w których młode osoby zostaną instrumentalnie wykorzystane w rozgrywkach pomiędzy starszymi wspólnikami. Ryzyko staje się szczególnie duże, gdy mamy do czynienia z udziałowcem (lub akcjonariuszem) małoletnim.

Z naszego doświadczenia wynika, że nie jest wykluczony scenariusz wrogiego przejęcia spółki z wykorzystaniem właśnie faktu małoletniości spadkobiercy. Pokazała to jedna z prowadzonych przez nas spraw, w której zadaniem Kancelarii było ochronienie akcjonariuszy rodzinnej spółki akcyjnej (rodzica i dziecka) przed wyzuciem z majątku spadkowego przez pozostałych akcjonariuszy i sprzymierzony z nimi zarząd, po śmierci drugiego z rodziców – założyciela biznesu.

Nasi przeciwnicy, dążąc do przejęcia biznesu, podjęli próbę przekształcenia spółki akcyjnej w spółkę z o.o. Wiązało się to z uprzednim zniesieniem uprzywilejowania akcji, które przypadły naszym klientom z tytułu spadkobrania. Przy takim przekształceniu stosowne przepisy Kodeksu spółek handlowych umożliwiają dotychczasowym akcjonariuszom spółki przekształcanej przystąpienie do spółki przekształconej poprzez złożenie stosownych oświadczeń w ustawowo określonym terminie.

Mogłoby się zatem wydawać, że k.s.h. daje należytą ochronę akcjonariuszom, o ile tylko dochowają oni terminu na złożenie oświadczenia. Tymczasem w opisywanym przypadku okazało się, że nasz małoletni klient w świetle prawa nie jest w stanie realnie przystąpić do nowo tworzonej spółki z o.o. – ani osobiście, ani nawet będąc reprezentowanym przez rodzica.

Wykluczenie ścieżki polegającej na osobistym złożeniu oświadczenia było konsekwencją oczywistego faktu, że małoletni nie mają pełnej zdolności do czynności prawnych i muszą działać za pośrednictwem przedstawiciela ustawowego. Z kolei ten ostatni sposób okazał się obwarowany istotną przeszkodą. W myśl przepisów Kodeksu rodzinnego rodzic sprawujący zarząd nad majątkiem dziecka i chcący dokonać w imieniu tego dziecka tzw. czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu (niewątpliwie przystąpienie do spółki jest taką czynnością), musi uprzednio uzyskać zgodę sądu opiekuńczego.

Sąd, aby móc udzielić zgody, musi mieć przedłożone należyte uzasadnienie gospodarcze, a jeżeli stwierdzi, że planowana czynność wpłynie negatywnie stan majątku dziecka, to w praktyce szanse uzyskania zgody są minimalne. Z perspektywy opisywanego przypadku sąd opiekuńczy musiałby swoją decyzją usankcjonować scenariusz, w którym nasz małoletni klient miałby w spółce przekształconej obiektywnie gorszą pozycję niż w spółce przekształcanej, z uwagi na wspomniane już pozbawienie pierwotnego uprzywilejowania co do głosu.

Wątpliwe było, czy kontekst całej sytuacji (przystąpienie jako wybór mniejszego zła, w obliczu ryzyka pozostania zupełnie poza spółką) zostałby potraktowany przez sąd jako wystarczający argument za udzieleniem zgody na uszczuplenie praw małoletniego. Bardziej prawdopodobną perspektywą była odmowa, z równoczesnym wskazaniem, że przystąpienie nie jest jedyną możliwą opcją, ponieważ naszym Klientom pozostaje jeszcze możliwość zaskarżenia uchwał o przekształceniu. Nie negując tej możliwości należy jednak zauważyć, że w praktyce wynik postępowania o stwierdzenie nieważności uchwał przekształceniowych bądź o ich uchylenie jest trudny do przewidzenia i oznacza dla akcjonariusza długotrwały stan niepewności.

Powstała zatem niecodzienna sytuacja, w której małoletni spadkobierca został pozbawiony możliwości wykonywania swoich praw za pomocą konstrukcji stworzonej na styku k.s.h. i kodeksu rodzinnego. Dalszy rozwój wypadków był równie interesujący, co jednak będzie już przedmiotem kolejnego wpisu.

Inne teksty tego autora