Małoletni spadkobierca instrumentem do wrogiego przejęcia majątku – cz. II
Rafał Pytlak
partner zarządzający

Cykl: Małoletni spadkobierca

W niniejszym wpisie powracam do problemu wykorzystywania małoletniości spadkobiercy akcji jako karty przetargowej w walce o władzę w spółce rodzinnej. Opisywałem już, na kanwie doświadczeń Kancelarii, jak ograniczenia wynikające z prawa rodzinnego mogą zostać użyte do wyzucia małoletniego spadkobiercy z majątku spadkowego przy równoczesnym wykorzystaniu procedury przekształcania spółki. Wspomniałem wtedy, że możliwość przystąpienia przez małoletniego spadkobiercę do spółki przekształconej wymaga zgody sądu opiekuńczego, co prowadzi do patowej sytuacji w przypadkach, gdy pozycja dziecka w tej spółce miałaby być mniej korzystna aniżeli w spółce przekształcanej, ponieważ w takim układzie sąd opiekuńczy może odmówić zgody na przystąpienie.

Załóżmy jednak, że w konkretnym przypadku zachodzą perspektywy na uzyskanie zgody sądu. Wszystko jedno, na czym będziemy je opierać – na umiejętnym sporządzeniu przez nas uzasadnienia wniosku, na korzystnych precedensach w danym mieście lub wydziale, czy też na okoliczności, że sędzia rozpoznający nasz wniosek ma opinię człowieka z „otwartą głową” i będzie umiał odpowiednio szeroko spojrzeć na kontekst całej sprawy. Czy w takiej sytuacji rodzic może już spojrzeć z nadzieją na procedurę przekształceniową i zacząć planować działania w nowej spółce w imieniu dziecka po przystąpieniu, odliczając dni do uzyskania prawomocnego orzeczenia?

Niestety, nie. Liczenie dni okaże się natomiast po stokroć bardziej istotne w zupełnie innym kontekście.

Sygnalizowałem już, że prawo przystąpienia do nowej spółki jest ograniczone terminem. To zrozumiałe – dla zapewnienia pewności obrotu gospodarczego ustawodawca musi narzucać ograniczenia czasowe, w których możliwe jest zrobienie użytku ze swoich uprawnień przez uczestników tegoż obrotu. Akcjonariusze czy wspólnicy nie są tu wyjątkiem. W odniesieniu do prawa przystąpienia do spółki przekształconej KSH przewiduje, że stosowne oświadczenie można złożyć w terminie jednego miesiąca od dnia powzięcia uchwały o przekształceniu. Regulacja jest zatem mocno restrykcyjna. Nawet z perspektywy osoby pełnoletniej (i nieubezwłasnowolnionej) przewidziany termin jednego miesiąca jest dość naglący i czasu na reakcję nie ma wiele. A z perspektywy małoletniego?

Powszechną wiedzą jest, że postępowania sądowe bywają długotrwałe. Kodeks rodzinny nie przewiduje żadnych ram czasowych (choćby instrukcyjnych), w jakich powinno nastąpić wydanie przez sąd opiekuńczy zgody (lub jej odmówienie) na dokonanie czynności przekraczającej zwykły zarząd.

Czy sąd opiekuńczy jest w stanie przyspieszyć swoje działania, jeśli poinformujemy go o potrzebie „zmieszczenia się” w miesięcznym terminie przewidzianym przez KSH? Nie łudźmy się. Nawet przy sprzyjającym zbiegu okoliczności i niezwłocznym rozpoznaniu wniosku potrzeba jeszcze przecież czasu na uprawomocnienie się orzeczenia.

Może zatem istnieje jakaś możliwość zatrzymania biegu terminu na przystąpienie do spółki, z powołaniem się na fakt prowadzenia postępowania przed sądem opiekuńczym? Niestety, również nie. Termin z KSH ma charakter zawity, co oznacza, że nie jest możliwe jego przywracanie. Co prawda, pewną nadzieję może dawać orzecznictwo Sądu Najwyższego wypracowane w odniesieniu do problematyki odrzucania przez rodziców spadku w imieniu małoletnich. W myśl tego orzecznictwa, po złożeniu wniosku do sądu opiekuńczego, termin do odrzucenia spadku ulega zawieszeniu na czas trwania postępowania przed sądem opiekuńczym. Próba wysnuwania analogii do przypadków składania oświadczeń o przystąpieniu do spółki jest jednak daleko idąca i przez to niezwykle ryzykowna.

Podsumowując, trudność w uzyskaniu zgody sądu opiekuńczego może wynikać nie tylko z przyczyn merytorycznych (negatywny wpływ na majątek dziecka), ale też czysto praktycznych (długi czas działania sądów). Konieczne jest zatem poszukiwanie alternatywnych rozwiązań dla obrony interesów małoletniego spadkobiercy. O możliwych opcjach w tej kwestii napiszemy więcej w kolejnych wpisach.

Inne teksty tego autora